moja joga

Praktyka jogi jest dla mnie odkryciem. Kiedyś myślałam o sobie i ruchu jak o dwóch obszarach, które są od siebie bardzo daleko. Żyłam w przekonaniu, że joga jest nudna i trudna. Aż nadszedł moment, kiedy zaczęłam praktykę. Najpierw w ramach rozciągania po innych aktywnościach, a niedługo potem jak coś zupełnie mojego i wystarczającego.

 

Podczas praktyki stopniowo zaczęłam czuć, co się dzieje w moim ciele – kiedy i gdzie pojawiają się napięcia, z jakimi emocjami się wiążą. 

Zaobserwowałam, co się dzieje, kiedy pojawia się świadomy oddech i czy wtedy, coś się w ciele rozluźnia i w jaki sposób i czy jest to zależne od dnia i innych czynników.

Nie musiałam być elastyczna, ani silna, żeby praktykować. W jodze zawsze istnieje łatwiejsza opcja, która pozwoli Ci wejść w pozycję w takim stopniu w jakim akurat dziś możesz i chcesz.

Nauczyłam się, że chcę czasem wchodzić w trudniejsze pozycje, ale nie zawsze mogę. I że to nie znaczy, że się nie nadaję, że jestem słaba, że nie umiem. To znaczy, że teraz tego nie zrobię i nic poza tym.

Dowiedziałam się, że kiedy godzę się z tym, że coś jest dla mnie niedostępne, robię się bardziej otwarta i w rezultacie łatwiej mi pokonać nieosiągalne dla mnie granice, jakby mimochodem i od niechcenia. 

Przy pracy z ciałem uczę się, co jest dla mnie ok i czego chcę, a na co nie mam zgody, gdzie są moje granice. Ta świadomość z ciała przenosi się małymi krokami na inne obszary życia.

Mam swoją rutynę, która pozwala mi poczuć, że właśnie jestem w domu. 

Jeśli mam dzień, w którym potrzebuję łagodności i odpoczynku wybieram przyjemną, otulającą praktykę z kocykiem. Kiedy chcę energii, wybieram intensywną i dynamiczną ashtangę. Kiedy potrzebuję praktyki ashtangi, ale wiem, że będzie zbyt mocna, dopasowuję ją tempem i modyfikacjami w asanach dobrych na dany dzień.

Instagramowa joga jest piękna, zgrabna i imponująca. W rzeczywistości na macie pojawia się prawdziwe ciało ze wszystkimi swoimi atrybutami i ograniczeniami. Nie zawsze jest pięknie. I całe szczęście.

Czasem w mojej praktyce pojawiają się całkiem przyzwoite wykonania asan, których nigdy nie wciągałam na swoją “to do” listę, bo były za trudne, zbyt szalone, niepotrzebne. Teraz wiem, że może być tak, że coś, czego dziś nie zrobię za trochę czasu, może się wydarzy…

Może być tak, że dziś joga w ogóle Cię nie interesuje i to jest ok. Może być też tak, że będzie dla Ciebie jedynie ćwiczeniem fizjoterapeutycznym i takie podejście także jest w porządku. Ale… może też się zdarzyć, że joga pozwoli Ci doświadczyć kilku naprawdę fajnych rzeczy.